Tyrol u stóp Sudetów

Mysłakowice były w I połowie XIX wieku letnią rezydencją króla pruskiego Fryderyka Wilhelma III, który w 1837 roku postanowił sprowadzić do swej posiadłości 415 Tyrolczyków, prześladowanych w katolickiej ojczyźnie za swe ewangelickie wyznanie. Nowi osadnicy mieli znaleźć azyl na protestanckim Śląsku.
Wozami, pieszo i konno przebyli prawie 700 kilometrów, by po wyczerpującej wędrówce dotrzeć jesienią do Kowar. Tam ich rozdzielono i skierowano na tereny, które mieli zająć. Król podarował im ziemię i pomoc w stawianiu domów. Wybudowano ich 43, a nową osadę, która w ten sposób powstała nazwano Zillerthal – na pamiątkę doliny, z której pochodzili uchodźcy. Sołtysem został przywódca i organizator przesiedlenia, Johann Fleidl.
Tyrolczycy nie mogli się jednak łatwo zaaklimatyzować. Miejscowa ludność ich nie akceptowała, co powodowało, że na długo stali się zamkniętą społecznością, pielęgnującą swoje obyczaje i podkreślającą swą odrębność.
W pierwszym polskim przewodniku po Karkonoszach, napisanym w 1849 roku przez warszawiankę Rozalię Saulson, możemy przeczytać opis stroju tyrolskiej pary spotkanej na deptaku w Cieplicach: „Tyrolka ubrana w czarną lub ciemnego koloru spódnicę, kaftanik czarny [...] spod którego wygląda kolorowa chusteczka na szyi. Fartuch szeroki, ciemny, włosy z obu stron w grube ujęte sploty, głęboko na twarz spuszczone. Kapelusz czarny, pilśniowy [...] otoczony sznurkami kolorowych paciorek lub sztucznym kwiatem; nawet przy zajęciu gospodarskim nie zdejmuje go Tyrolka. Zastępuje on jej miejsce czepka. Tyrolczyk nosi cały ubiór z manszestru [sztruksu] czarnego [...], pończochy nosi białe, półbuciki sznurowane.” Autorka wspomina, że mieszkańcy okolicznych wiosek, w tym Tyrolczycy, lubili spędzać niedziele, przyglądając się bogatym kuracjuszom. Jak widać zaciekawienie było wzajemne – Polka także zwróciła uwagę na wyróżniający ich strój.
Ostatni żyjący osadnik, Johann Bagg, ufundował pomnik przywódcy przesiedleńców – Fleidlowi. Został on odsłonięty w 1890 roku i początkowo stał na terenie tyrolskiej kolonii. Obecnie, po renowacji, można go znaleźć przed mysłakowickim pałacem.
Warto obejrzeć całe osiedle domków tyrolskich. Przeważnie są bardzo zadbane, a drewniane balkoniki ozdabiają dodatkowo kolorowe pelargonie. Jeden z nich zasługuje na szczególną uwagę, bowiem wdzięczny swemu nowemu władcy osadnik wyrzeźbił na nim wielki napis „Boże błogosław króla Fryderyka Wilhelma III”.
Historię mysłakowickiej kolonii, oryginalny piec tyrolski i używany przez osadników sprzęt gospodarstwa domowego można zobaczyć w tzw. Domu Tyrolskim, w którym zostało urządzone małe muzeum, tam też możemy odpocząć i zjeść smaczny posiłek.
[OZ]
< powrót
Przeczytaj takze:
» Zamek Chojnik
» Ścieżką Czarownic po miłość i zdrowie
» Tramwajem w Karkonosze
» W krainie pięknych pałaców
» Dawne Cieplice
Wyszukiwarka miejsc:













