sudety.eu / Wśród nagrobków i epitafiów

Wśród nagrobków i epitafiów




Sobota to cicha wieś położona na prawym brzegu Bobru niedaleko Lwówka Śląskiego. Nigdy nie stanowiła atrakcji turystycznej. Warto się tam jednak wybrać, żeby zobaczyć rzecz na Dolnym Śląsku rzadką: ruiny późnoromańskiego kościoła.

Żeby się do nich dostać, należy wejść na niewielkie wzniesienie w północnej części wsi. Ścieżka zaprowadzi nas do furty starego cmentarza umieszczonej w grubym murze, co może świadczyć o tym, że teren kościoła był ufortyfikowany i stanowił kiedyś schronienie dla mieszkańców wsi. Sam cmentarz jest już nieczynny i widać, że nikt się nim nie opiekuje. Porozrzucane fragmenty starych pomników, krzyży i płyt nagrobnych porasta bujna dzika roślinność. Po przedarciu się przez zarośla stajemy przed skromnym gotyckim portalem, który poprzez kruchtę prowadzi nas do świątyni. Ona także jest opanowana przez krzewy i młode drzewa, które latem tworzą piękne zielone sklepienie. Najciekawszym obiektem w zniszczonym całkowicie wnętrzu jest ufundowane w latach osiemdziesiątych XVII wieku epitafium. Dwudzielna płyta przedstawia kobietę i mężczyznę w barokowych strojach dworskich, a u ich stóp kilkoro klęczących dzieci. Architektura budowli nawiązuje do świątyń Pragi i Wrocławia. Na ścianach bocznych prezbiterium znajduje się charakterystyczny trójlistny fryz znany z wrocławskiego kościoła św. Elżbiety .

Zarówno na cmentarzu, jak i w kościele panuje specyficzna atmosfera, która będzie odpowiadać miłośnikom filmu grozy. Nawet w słoneczny dzień czujemy się nieswojo, potykając się o kolejne nagrobki na cmentarzu i słysząc jedynie krzyk zaniepokojonych naszą wizytą ptaków, które uwiły sobie gniazda w gęstwinie. Chodzimy po dawnym kościele, bojąc się wpaść w zagłębienia, które być może stanowią pozostałość krypty oraz zastanawiając się, czy nie stoimy aby na ołtarzu. Po plecach przechodzi dziwny dreszcz...lepiej się nie oglądać, żeby nie napotkać surowego spojrzenia postaci z epitafiów. Każdy jest tu intruzem zakłócającym dziwny spokój tego miejsca. Tajemniczości tej scenerii rodem z horroru dodaje jeszcze czarny kot, którego możemy spotkać wygrzewającego się na płytach nagrobnych.

Kościół pod wezwaniem śś. Piotra i Pawła został wzniesiony na początku XIII wieku, a pierwsza wzmianka o nim pochodzi z 1212 roku, kiedy to ufundowano dzwon. Świątynią opiekowali się mieszczanie ze Lwówka, którzy byli właścicielami znajdujących się w okolicy kopalni złota. Przypieczętowaniem tego było przyznanie w 1540 roku magistratowi lwóweckiemu tzw. prawa patronatu nad kościołem. Przetrwało ono aż do 1945 roku.
Świątynia była budowlą jednonawową na planie zbliżonym do kwadratu, z prostokątnym prezbiterium, czworoboczną wieżą i dobudowaną w 1701 roku (taka data jest zachowana na jej szczycie) kruchtą. Do dziś zachowały się ściany (na szczycie jednej z nich znajduje się piękne bocianie gniazdo), portale wejściowe i resztki prezbiterium.
Kościół w Sobocie uległ zniszczeniu w czasie drugiej wojny światowej i od tego czasu popada w ruinę. W pobliżu została wybudowana nowa świątynia i nic nie wskazuje, żeby jej poprzedniczka miała powrócić do dawnej świetności. Dlatego zachęcamy do odwiedzenia
Soboty. Za kilka lat o świątyni mogą przypominać jedynie rosnące na wzgórzu drzewa.


[oz]


< powrót

Przeczytaj takze:
» Bolesławiec
» Romańska perełka Pogórza Kaczawskiego

Wyszukiwarka miejsc:
pasmo górskie:
rodzaj obiektu:
podkategoria: